Bardzo długo i nieskutecznie szukałam podkładu z mocno wybijającymi się żółtymi tonami. Każdy podkład był albo zbyt neutralny, albo za różowy. Ze względu na moją cerę – mieszaną, płytko unaczynioną, z mnóstwem widocznych czerwonych popękanych naczynek, musiałam szukać czegoś, co zneutralizuje czerwony odcień. Oczywiście ratuję się zawsze dodatkowo pudrem o żółtym odcieniu oraz kamuflażami.

Żółty ideał
Pewnego razu, gdy wędrowałam sobie po drogerii stacjonarnej, moim oczom ukazał się najbardziej żółty podkład, jaki tylko widziałam stacjonarnie. Podkład Facefinity od Max Factor zrobił na mnie wrażenie. Zawsze unikałam produkty tej marki, ze względu na złe wspomnienia. Ich inny podkład zupełnie się u mnie nie sprawdził i każdy możliwy odcień sprawiał, że wyglądałam, jak świnka Piggy. Było to jednak lata temu, więc być może podkład zmienił teraz swoją formułę. Byłam bardzo ciekawa tego, jak sprawdzi się u mnie cudowne żóltko.

Aplikacja
Podkład ma bardzo lekką i przyjemną konsystencję, która zastyga na twarzy. Najlepiej aplikuje mi się produkt pędzlem, bo w ten sposób uzyskuję największe krycie. Śmiało mogę stwierdzić, że produkt rzeczywiście zakrył moje wszystkie zmiany skórne! Podkład łączy w sobie trzy cechy- bazy, korektora i podkładu. Długo wytrzymuje na skórze, w ciągu dnia się nie ściera. Śmiało mogę polecić wszystkim, którzy szukają żółtego tonu i mocnego krycia.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *